poniedziałek, 24 września 2012

65 {A kuku!}

Wiadomo, że w fotografii najważniejsze jest światło. W końcu czemuś zawdzięcza ona swoją nazwę, prawda?
Dlatego chcąc nie chcąc szukamy sobie wszędzie tego światełka. Uwielbiam poranki i wieczory, uwielbiam niskie światło, które mogę traktować jako kontrę. A ostatnie zaczęłam lubić też pozorny brak światła, gdzie każde malutkie nawet światełko maluje nam piękne... światła i cienie. Bo gdzie jest światło, tam jest też cień. To najczęściej on mówi mi o tym, gdzie znajdowało się źródło światła (no chyba że w oczach światełko odbija się tak wyraźnie, że nawet zgadywać nie trzeba!)

W ten weekend fotografowałam przygotowania do ślubu Oli i Mateusza (których serdecznie pozdrawiam ♥), i w korytarzu, przed wyjściem Panna Młoda zaczęła przeglądać się w lustrze. Jasno to tam nie było ;) Ale nad lustrem malutka lampka zaświeciła tak pięknie, że powstała chyba jedna z moich ulubionych serii z tego ślubu. Od razu wiedziałam, że pokocham te zdjęcia.





Także szukajcie swojego światełka, nawet jeśli się wydaje, że go gdzieś nie ma to bądźcie gotowi. Bo jak to w zabawie w chowanego bywa, w najmniej spodziewanym momencie zrobi Wam "A KUKU" :)