Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotograf Olsztyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotograf Olsztyn. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 października 2013

80 {Warsztatowo}

Warsztatowo-bis.

Nie jestem częstym gościem na warsztatach, raczej jestem typem robaczka co własne ścieżki drąży, ale od czasu do czasu można. Fajnie jest spojrzeć na fotografię z innej perspektywy, porozmawiać z innymi fotografami, wymienić się opiniami - najfajniej mieć wytknięte błędy (Edyta - dzięki raz jeszcze :))

Tydzień temu byłam w Warszawie na warsztatach u Sergey'a, którego powinniście znać, a jak nie to możecie zobaczyć jego zdjęcia na przykład TUTAJ.

Co mi się spodobało?
Lekkość w szerokich kadrach, jakiej mi brakowało oraz błyskanie w plenerze. Po te dwie rzeczy w zasadzie pojechałam i czuję się w pełni usatysfakcjonowana. Nie to, że wiem od razu wszystko - ale będę na pewno próbować się bawić technikami które Sergey nam pokazał. Nie muszę też od razu robić wszystkiego, bo przecież każdy z nas ma swoje ścieżki już wydeptane i to tylko takie ziarenko do mojego ogródka :)



piątek, 24 maja 2013

79 {Backstagowo}

Wracam dzisiaj do was również z klipem - tym razem będzie to backstage z naszego "Blurowego" pleneru wiosennego.

Blur jest to warmińsko-mazurskie stowarzyszenie fotograficzne, także jeśli jesteś z naszego regionu i interesujesz się fotografią, to zapraszamy :)

Więcej o naszej działalności znajdziesz tutaj: https://www.facebook.com/blur.wmsf

środa, 22 maja 2013

78 {Zajawkowo}

Przyjechał do mnie nowy aparat, a wraz z nim magiczny guziczek, który zapisuje również ruchome obrazki ;) Ponieważ jest to dodatkowa rzecz, dodatkowy wymiar, jaki można dodać do samego zdjęcia, postanowiłam troszkę popróbować i cóż... wkręciło mnie kręcenie :D

Pokażę Wam zatem zajawkę sesji wiosennej. Dosłownie 10 minut kręcenia, chwilka momencik (bo jednak to tylko zabawa, a główna moja uwaga jest i będzie poświęcona zdjęciom)...

Przy okazji macie również możliwość zobaczenia ile w moich zdjęciach jest zdjęcia, a ile obróbki, ponieważ filmik jest nietknięty obróbką - pomijając montaż, którzy do szczytu technicznych a ni artystycznych czy estetycznych możliwości w tej dziedzinie nie należy. Ale mam nadzieję wybaczycie mi to, bo w końcu nie jestem filmowcem, a co gorsza - nie mam o tym pojęcia :)
Co mnie wcale jednak nie zniechęca, bo jest w tym wszystkim coś pociągającego...

poniedziałek, 25 marca 2013

77 {Warsztatowo}




Warsztaty fotograficzne - delikatność wiosenną porą.

Po wielu prośbach i pytaniach, udało mi się wreszcie zorganizować dla Was warsztaty :) Zaplanowałam je na dwa pełne dni, tak abyśmy mogli zrealizować dwa różne plenery (kobiecy i dziecięcy), oraz opowiedzieć sobie trochę o teorii, o moim podejściu do fotografii, o obróbce... Pokażę Wam od A do Z jak przygotowuję i realizuję sesję. Jak potem "zarządzam" materiałem zdjęciowym i obrabiam tak aby było to efektywne :)
Można się spytać o wszystko. Odpowiem :)

Spotkamy się w pięknym miejscu, które swoim klimatem sprzyja twórczości. Okoliczna przyroda (mam nadzieję, że się trochę obudzi!), stadnina koni, stodoła, piękny ganek, pola i łąki - wszystko do naszej dyspozycji :)



INFORMACJE:

6-7 kwietnia.
Dwa dni - od soboty rano (obiad, kolacja), do niedzieli popołudniu (śniadanie, obiad) z noclegiem w http://www.wipsowo44.pl/

Dzień pierwszy (sobota): spotykamy się na miejscu rano
- powitanie
- plener z dziećmi
- obiad
- teoria
- kolacja
- pogaduchy do nocy, analiza zdjęć.

Drugi dzień (niedziela):
- śniadanko
- plener z modelką (wizaż, stylizacja będą przygotowane)
- obiad
- obróbka
- pożegnanie

Każdy będzie miał własny czas na fotografowanie, nad każdym będę czuwać. Będzie czas na zadanie wszystkich pytań, na które z wielką ochotą odpowiem. Pokażę Wam jak osiągam różne efekty - zarówno w trakcie fotografowania jak i obróbki.

Z atrakcji: koty, psy, stadnina koni itp.
Jeśli ktoś jest wegetarianinem proszę o info.

Przewidywana grupa 5-8 osób. Przy 7-8 osobach dwie modelki.

Cena 990 zł brutto. Wystawiam na życzenie faktury VAT.
Ilość miejsc ograniczona, decyduje kolejność zgłoszeń. Zaliczka 250 zł.

Należy wziąć ze sobą: lustrzankę, ulubione obiektywy, laptopa z zainstalowanym PS, karty pamięci i wszystko czego potrzebujecie do szczęścia fotografując. Można na miejscu popróbować moich obiektywów z systemu Nikona.

Więcej info pod: kontakt@drozdaimmagine.pl
Aktualności i ciekawostki TUTAJ.

niedziela, 17 marca 2013

76 {Szybowiec}

Często spotykam się na forach, czy w wiadomościach z pytaniem, czy dany efekt jest wynikiem obróbki czy powstał "w puszce". Czasami nie są to pytania a zarzuty ;)

Postanowiłam więc i tu pokazać moje metody pracy i wyjaśnić swoje podejście.
Wiele czasu poświęcam na eksperymentowanie, szukanie takich metod, by uzyskać ukochane przeze mnie odblaski, prześwity, rozmycia... I oczywiście nie Photoshopie, a w momencie zrobienia zdjęcia.

Jakie to metody? Fotografowanie przez szybę, stosowanie różnych "przeszkadzaczy" przed obiektywem (kawałki szkła, plastiku, folii itp), freelencing (fotografowanie z odpiętym obiektywem) itp. Obróbka ma jedynie nadać ostatni szlif - retusz, poprawa kolorystyki, ostrości.





piątek, 8 marca 2013

75 {Wystawowo}

Wczoraj odbył się wernisaż fotografii członków Stowarzyszenia Fotograficznego BLUR. Jest to pierwsza wystawa BLUR, która ma zaprezentować stowarzyszenie oraz jej członków.

Tematem przewodnim wystawy jest PORTRET.


Można tam też zobaczyć moją pracę, którą znacie pewnie już bardzo dobrze :)
A więcej o Stowarzyszeniu i Wystawie na jej fanpage: https://www.facebook.com/blur.wmsf





Było bardzo miło, pozytywnie zaskoczyła frekwencja (ciężko było dostać się do środka, ludzie czekali na schodach, aby wejść!). Dziękuję w imieniu swoim i wszystkich Blurowiczów za tak liczne przybycie :)

wtorek, 5 marca 2013

74 {Tabletowo}



Zapraszam Was dzisiaj na mój subiektywny test tableta Modecom FreeTAB 9704 IPS 2 X4. Z góry zaznaczam, że nie jestem sprzętowcem, jest to mój pierwszy tablet, natomiast co do barw i jakości obrazu mam oczekiwanie ponadprzeciętne.

Jeśli ktoś jest ciekaw dokładniejszej specyfiki to zapraszam na stronę PRODUCENTA, tam doczytacie wszystkie szczegóły.

Dlaczego ten? I po co w ogóle?

Tablet to dla mnie taki kompromis pomiędzy laptopem (który nie zawsze jest fajnie ze sobą dźwigać), a telefonem komórkowym (na którym wszystko jest maleńkie). Ma być moim kontaktem ze światem: synchronizacja z kalendarzem google, w którym mam plan działań, z FB oczywiście, pocztą itp. Ma być rozrywką (no tak, dzieci ciągle chcą grać w ptaszki, jak nie na tablecie to chociaż rzucając pluszakami w wybrany cel...) oraz oczywiście ma być moim mobilnym portfolio. I tutaj na tej funkcji się skupię.

Skoro znacie moje preferencje, to z pewnością nie zdziwi Was, że zainteresowałam się sprzętem, który wg opisów ma wyświetlacz "jak retina", w cenie około tysiąca złotych. Nie jestem gadżeciarą i nie mam sentymentów do jabłuszek. Ma działać i nie rujnować kieszeni. Wiem, że na ten test czeka wiele osób, ciekawych moich wrażeń :) Wy też chyba nie lubicie pustych kieszeni :)


Pierwsze wrażenia

Hmmm... mieszane. Tablet porządnie wykonany, nic nie trzaska, nie skrzypi, estetyczny. Wszystko płynnie chodzi (powiesił się kilka razy, głównie gdy moje dzieci w nieskoorynowany sposób go "głaskały"). Więc "usability" na piątkę. Jednak miał OGROMNE problemy z łącznością Wi-fi. Jedną sieć widział, innej nie... Połączenia się zrywały, po "zaśnięciu" nie chciał nawiązywać połączenia - trzeba było restartować. Kiedy wykluczyliśmy problem z siecią (jak to dobrze mieć męża informatyka, który ma też kolegów informatyków), już byłam gotowa oddać go na gwarancję. Dzwoniłam nawet do modecom do serwisu, ale nikt nie odpowiadał (nie raz...).

Kiedy już zrezygnowana miałam pakować go do pudełka i odsyłać do dystrybutora, wyczytałam że wyszedł upgrade softa. Ściągnęłam, zainstalowałam i... tablet hula :) Straciłam co prawda wszystkie aplikacje i dane, wszystko trzeba było robić od nowa, ale wreszcie działa :)



Do sieci włącza się momentalnie, po wyjściu z trybu uśpienia również :)


Drugie spojrzenie

No to przejdźmy teraz do tego co mnie najbardziej interesuje :)

Pokażę Wam porównanie obrazu tableta z monitorem, odbitką i telefonem. Odbitka moim zdaniem wyszła zbyt chłodna (to temat na zupełnie inny raz...), więc od razu zobaczycie różnicę w kolorystyce, ale to raczej wina odbitki a nie tableta.

test tableta Modecom FreeTAB 9704 IPS 2 X4

poniedziałek, 4 marca 2013

73 {Etatowo}



Mam niezwykłe szczęście. Stworzyłam zawód ze swojej pasji, codziennie chodzę uśmiechnięta do pracy, a wykonywanie jej wyzwala we mnie ogromne pokłady pozytywnej energii.

Ale nie będę ukrywać, że nas - pasjonatów - także dopadają chwile zmęczenia, takiego zwykłego ludzkiego znużenia. Co więc robimy, by podtrzymać ten wysoki poziom entuzjazmu - który, przynajmniej w moim odczuciu - jest konieczny do wykonywania tego zawodu?

Dlaczego czasem zarywamy nocki, a innym razem nie robimy nic pożytecznego, a to "nic nie robienie" nazywamy pracą?

Zrób coś dla siebie

Nie da się cały czas pracować dla klientów, starać się sprostać ich wyobrażeniom i wymaganiom. Czasem trzeba zrobić coś tylko dla siebie. Niekomercyjną sesję - niech to będzie wypad w Bieszczady, czy makro biedronek w ogródku. Albo sesja z modelką w szalonej stylizacji. Wtedy robimy wszystko tak jak dusza zapragnie, bez presji i pośpiechu. Bez myślenia o kadrach "must have". To idealny czas by wypróbować nowe techniki i poeksperymentować. Freelensing? Długi czas naświetlania, wielokrotna ekspozycja? Proszę bardzo :)

 Jedno ze zdjęć, które ostatnio bardziej lubię powstało właśnie na takiej sesji "dla mnie". Zdjęcie to już od 7 marca będzie można zobaczyć na wystawie. Więcej szczegółów TU.
Modelka: Klaudia Wielguszewska, wizaż: Dorota Mańkowska.


Ucz się i inspiruj

Nie, nie chodzi mi o przeglądanie pinterest w ostatniej chwili w poszukiwaniu pomysłu jak wybrnąć z tej sesji. Chodzi mi o delektowanie się życiem. Doświadczanie go. Teraz, kiedy wpadają do nas pierwsze promienie słoneczne chodzę na spacery, słucham, wdycham, chłonę. Inspirują mnie krajobrazy, barwy, formy, filmy i muzyka, nastój... Na taką inspirację potrzebny jest czas, natchnienie nie przychodzi w pośpiechu.
Świeży umysł i spokojne serce to dla mnie klucz do pewnej równowagi, która jest mi konieczna do egzystencji. Dlatego zdarza mi się zajmować czymś "dla siebie", odkładając klienckie sprawy na bok. Bo kiedy już do nich wrócę, zrobię to lepiej.





Jeden z moich ostatnich eksperymentów - mój pierwszy film, kręcony aparatem.

Dlatego w pracy zajmuję się nie zawsze pracą. Dużo się uczę - aby być coraz lepszą. Dużo rozmawiam z ludźmi - aby jeszcze lepiej Was zrozumieć. Dużo dzielę się wiedzą - bez powodu ;)
I ciągle myślę, knuję, planuję. Układam sobie w głowie obrazy, które chciałabym zrobić. Gonitwę myśli przekładam na plany. Bo w końcu czym jest dobry plan, jak nie marzeniem złapanym za nogi ;)

piątek, 1 lutego 2013

72 {Eksperymentalnie}

Przekornie może trochę, bo to chyba jeden z najbardziej klasycznych setupów - ale dla mnie nowy. Nigdy tak nie robiłam, a tutaj idealne wydawało mi się oświetlenie, które pozostawi delikatny cień, niedopowiedzenia. Ta stylizacja wymagała nieco innego podejścia. Tak więc, zupełnie inaczej niż zawsze - pozasłaniałam całkowicie światło naturalne, którego mam tak dużo w studio (niech żyją rolety antywłamaniowe!), ustawiłam jedną (słownie jedną) lampę, softbox, z lewej strony.. i już :)

Prawda, że proste? :)



model: Justyna Świdzińska
makup: Makijaż Dorota Mańkowska
hair: Paulina Kowalewska
photo: www.drozdaimmagine.pl

poniedziałek, 7 stycznia 2013

71 {Z ukrycia}

Przyczaiłam się, ale nie, nie śpię :)
Wręcz przeciwnie. Wbrew okropnej zimie (nawet nie jest mroźno i biało tylko plucha okropna) i instynktowi zaszycia się pod siedmioma kołdrami, za siedmioma łóżkami, postanowiłam działać!
Bo kiedy jak nie teraz poświęcić się mogę wcielaniu w życie (o ile fotografię można nazwać życiem) tego co mi gdzieś tam w duszy gra i śpiewa?

Tak jak pomyślałam, tak też zrobiłam i zaprosiłam kilka fantastycznych kobiet przed obiektyw. I z tej współpracy tak się cieszę, bo ta niesamowita energia jaką dostaję w zamian, to porozumienie bez słów, myślenie obrazem... Jak ja to uwielbiam!

I po takiej sesji mam w głębokim poważaniu całą tą chmurną i bezczelną Panią Zimę ;)



modelka: Marta Wijatyk
wizaż: Dorota Mańkowska

sobota, 3 listopada 2012

70 {Sobotnio}

Dzisiaj na chwilkę przyjechałam do pracy pokończyć kilka rzeczy. Zabrałam ze sobą Maję, mając nadzieję, że nie rozniesie całego studio ;) Tym czasem podoba jej się tu bardzo, stwierdziła, że jest ładniej niż w domu i że często chce mnie w pracy odwiedzać :)



środa, 31 października 2012

68 {Instagramowo}


Tak jak jeszcze kilka lat temu wydawało mi się, że fotografowanie komórką nie ma żadnego sensu, tak teraz dostrzegam jednak urok tej natychmiastowości, łatwości. Takie małe codzienności można sobie złapać :) Zapraszam was więc do śledzenia mnie: Follow @pinquinek

wtorek, 30 października 2012

67 {Przemijanie}

Wczoraj miałam kiepski dzień. A to rzadko się u mnie spotyka. Nawet kiedy jest pod górkę, stwierdzam, że to będzie fajny spacerek ;) Jak to moja babcia twierdzi - opluj mnie a pomyślę, że deszczyk pada :D

Ale dzień wczorajszy mnie dobił. Dzieci chore, ja bezsilna... Takie momenty nie są sympatyczne. Aby ochłonąć z tych złych emocji, bo przecież nie ma ich co kumulować - poszłam na łąkę na spacer. W życiu tak rano bym tam nie zawędrowała - bo uwierzcie, że chociaż jestem maniakiem fotograficznym, to jakoś nie kręci mnie poranne sunięcie przez zimne i zamglone łąki... Raczej jestem typem piecucha, co widoki podziwia przez okno, z cieplutkiej kanapy, z nogami owiniętymi kocem, trzymając filiżankę kawy, lub herbaty z cytryną i imbirem.

Ale poszłam.
I zaraz zgubiły się w tych chwastach moje złe emocje. BO jak tu nie podziwiać tych diamentów, skrzących się w słońcu? Tego w oczy rzucającego się świata uczuć i emocji... Bo patrząc na świat przyrody od razu widziałam.... O, tu miłość się czai, przytuleni tak do siebie, drżący w tym chłodzie...







A tu świat młodości i starości... Przypomina nam o przemijaniu...




I tak sobie pomyślałam - gdyby nie te emocje, które mnie na łąkę wypędziły, miałabym kilka mniej pięknych obrazów pod powiekami i przemyśleń w głowie... Więc jak zawsze w życiu bywa - patrz uważnie, a dostrzeżesz sens...


sobota, 27 października 2012

66 {W prawo marsz!}

Prawo zawsze kojarzyło mi się z jakimiś nieludzkimi nudami. Jednak są momenty kiedy jego nieznajomość szkodzi, bo nie wiemy jakie to prawo mamy, a ono często próbuje nas chronić. Jedną z takich ustaw, o której często toczą się dyskusje na foto-forach jest ustawa o prawie autorskim. I ponieważ wiem, że czytanie całej nie należy do przyjemności -choć jest bardzo pouczające i zachęcam (wiem, bo przeczytałam nie raz!) - to postaram się streścić takie najczęstsze dylematy. Wiem, że dla osób z branży pewnie będą to oczywistosci, jednak takie pytania ciągle się przewijają...



Jam ci jest autorem!

Prawa autorskie dzielą się na osobiste i majątkowe. Pierwsze sygnalizuje nierozerwalny związek autora z jego dziełem, drugie uprawnienia związane z finansami dotyczącymi korzystania z niego.

Prawa osobiste:
- JA wykonałam fotografię
- JA mam prawo dokonywać w niej zmian (kolorystycznych obróbkowych, kadrowych) i bez mojej zgody NIKT WIĘCEJ
- mam prawo (chyba że zaznaczyłam w umowie inaczej) do bycia oznaczoną jako autor (np poprzez publikację zdjęcia z logo, lub podpisania pod zdjęciem)
- mam prawo do pokazywania swojego dzieła oczywiście jeśli nie naruszam tym praw osób trzecich, np prawa do wizerunku czy dobrego imienia)

Czyli jeśli ktoś publikuje wasze zdjęcie (nawet klient na którego zlecenie to zdjęcie powstało), nie podając autorstwa - narusza wasze prawo osobiste, jeśli przerabia je na sepię - narusza wasze prawo osobiste, jeśli nie pozwala publikować Wam zdjęć, które wykonaliście, nie naruszając prawa do wizerunku (macie zgodę na publikację wizerunku, lub zdjęcie nie wymaga posiadania takiej zgody) - narusza wasze prawo osobiste.

Prawa majątkowe:
- jako autor jestem pierwotnym posiadaczem praw majątkowych i mogę nimi dalej dysponować: odsprzedawać itp
- nikt bez posiadania mojej zgody, nie może korzystać z mojego dzieła (a jesli korzysta, mogę dochodzić odszkodowania - wyjątkiem jest prasa, ale za wynagrodzeniem i specjalne zastosowania jak dochodzenie policyjne itp)
- prawa mogę odsprzedać/przekazać lub udzielić na podstawie licencji.

Licencja wyłączna - udzielam prawa do posługiwania się dziełem danej osobie (i tylko tej osobie)
Licencja niewyłączna - przekazuję licencję (komuś pozwalam korzystać ze zdjęcia), ale nadal mogę udzielać licencji innym osobom
Przekazanie praw - przekazując prawa majątkowe (nigdy nie osobiste) sama zrzekam się ich i nie mogę już udzielać licencji/odsprzedawać tych praw innym osobom.

Licencja powinna określać na jakim polu eksploatacji obowiązuje, czyli na co się zgadzamy, np:
- wykonywanie kopii wersji cyfrowej (przegrywanie CD)
- wykonywanie odbitek
- publikację w internecie
Określamy również czy przeznaczone są te zdjęcia do użytku prywatnego czy komercyjnego. Co innego publikować zdjęcia córki z sesji komunijnej na FB, co innego te zdjęcia wkleić na stronę www sklepu sprzedającego komunijne stroje. Nawet jeśli to sklep mamy dziewczynki...

Tutaj czy ktos narusza nasze prawa majątkowe, zależy od tego jakie zapisy mamy w umowie. Jesli jasno okreslone jest że przekazujemy licencję niewyłaczną, do użytku prywatnego (niekomercyjnego), oraz na polach eksplowatacji jak wyżej, to:

-jeśli ktoś przekaże zdjęcia bez zgody zespołowi, makijażystce, restauracji po ślubie - narusza wasze prawo majątkowe, jeśli zgłosi zdjęcie do konkursu i wygra suszarkę - narusza wasze prawo majątkowe (w regulaminach konkursu jest w 99% wypadków, że trzeba dysponować prawami do zdjęcia), jeśli ktoś zamiast udostępnić u siebie treść z waszej tablicy na FB, czy bloga, ją sobie skopiuje i umieści (nawet podpisaną że to Wasze zdjęcie) u siebie - narusza wasze prawo majątkowe.

Jeśli macie dodatkowe pytania, lub chcecie dodać coś istotnego/sprostować - czekam na Wasze komentarze :)

poniedziałek, 24 września 2012

65 {A kuku!}

Wiadomo, że w fotografii najważniejsze jest światło. W końcu czemuś zawdzięcza ona swoją nazwę, prawda?
Dlatego chcąc nie chcąc szukamy sobie wszędzie tego światełka. Uwielbiam poranki i wieczory, uwielbiam niskie światło, które mogę traktować jako kontrę. A ostatnie zaczęłam lubić też pozorny brak światła, gdzie każde malutkie nawet światełko maluje nam piękne... światła i cienie. Bo gdzie jest światło, tam jest też cień. To najczęściej on mówi mi o tym, gdzie znajdowało się źródło światła (no chyba że w oczach światełko odbija się tak wyraźnie, że nawet zgadywać nie trzeba!)

W ten weekend fotografowałam przygotowania do ślubu Oli i Mateusza (których serdecznie pozdrawiam ♥), i w korytarzu, przed wyjściem Panna Młoda zaczęła przeglądać się w lustrze. Jasno to tam nie było ;) Ale nad lustrem malutka lampka zaświeciła tak pięknie, że powstała chyba jedna z moich ulubionych serii z tego ślubu. Od razu wiedziałam, że pokocham te zdjęcia.





Także szukajcie swojego światełka, nawet jeśli się wydaje, że go gdzieś nie ma to bądźcie gotowi. Bo jak to w zabawie w chowanego bywa, w najmniej spodziewanym momencie zrobi Wam "A KUKU" :)

sobota, 28 lipca 2012

64 {Testowo}

Przyszła wczoraj do mnie (a tak naprawdę przyniósł ja Pan kurier, którego podziwiam, że w ten upał tak od drzwi do drzwi...) nowiuteńka drukarka.

Miałam już różne sprzęty. Laserowe i atramentowe. Kolorowe i czarno-białe (chociaż to papier jest biały a drukarka tylko na czarno potrafi...). Ale takiej nie miałam :) Drukarka termosublimacyjna Canon Selphy CP800. A skoro jestem kobietą, to stwierdzenie "takiej jeszcze nie mam" jest powodem absolutnie wystarczającym aby chcieć ją mieć :) A tak poważniej - przyda się i to właśnie ze względów praktycznych ją kupiłam.

Pierwsze wrażenie.
Patrzę na pudełko.
Takie to małe? Wiedziałam że będzie małe. Ale TAKIE małe?

Otwieram pudełko.
A tam połowa to kabelek i kaseta do papieru.
Drukarka jest połowę mniejsza niż sugeruje to (takie małe przecież) opakowanie!

Pędzę na balkon pstryknąć cokolwiek aby mieć materiał do testów. Montuję kasetę z papierem, kasetę z tuszem (?). Taśmą barwiącą raczej. Trzeba je zakupić niestety osobno, bo drukarka jest "goła". Z zadowoleniem stwierdzam, że w drukarce jest gniazdo na moje karty CF. Jest też na SD, USB i jakieś jeszcze ustrojstwa.

Wkładam kartę CF, wybieram zdjęcie i zaczynam drukować. Drukarka jest skonstruowana na papier 10x15 cm. Można jeszcze jakieś mniejsze, ale dokupuje się osobno.

AAAAAAAAAAAAAAAa?
Drukarka wysuwa zdjęcie - jest całe żółte!
Nie, zaraz, zjada je ponownie i powleka magnetą, zjada i ufff.... kolor jest normalny...
Ba! Więcej, kolor jest ładny, żywy, kontury ostre... Wow! Mam naprawdę dobrą fotograficzną drukarkę atramentową, ale to maleństwo pobiło ją już w przedbiegach!

Na zdjęciach pokazuję Wam jak się ma rozmiar drukarki do wydruku 10x15 cm.






a dzisiaj zabieram ją na testy "na ludziach" :)

środa, 25 lipca 2012

63 {Jajecznica z pomidorami}

Zrobiłam sobie dzisiaj na śniadanie jajecznicę z pomidorami. Po prostu ją uwielbiam! Jeśli kiedyś, z jakiegoś dziwnego powodu, wyląduję u Was na śniadanie, a będziecie chcieli mnie doprowadzić do szczytu zachwytu - to już wiecie jak ;) I nie, nie zabłądziliście, to blog o fotografii i zaraz dojdę do sedna, ale jajecznica z pomidorami ma tu swój bardzo istotny udział!

Stojąc przy patelni i wdychając ten słodkawy aromat smażących się pomidorów, zaczęłam się zastanawiać DLACZEGO tak bardzo ją lubię? Przecież nie jest to najsmaczniejsze śniadanie na świecie... Mogłabym woleć francuską bagietkę, albo włoskie cornetto... A ja nie. Jajecznicę z pomidorami.

I jest! Eureka! Znalazło się w tej głowie pełnej obrazów, smaków, wzruszeń - wspomnienie pierwszej jajecznicy z pomidorami. Jeszcze jako mała dziewczynka pojechałam do cioci w Niemczech. Tamten poranek poprzedzony był wieczorem u jej córki. Oglądałyśmy do późna teledyski, magazyny (VOGUE♥), rozmawiałyśmy. To było wszystko takie dalece inne od tego co w Polsce... A rano jajecznica z pomidorami...

Czy już jasne dlaczego tak ją lubię?
Jemy nie tylko ustami, patrzymy nie tylko oczami. Mam serce, wspomnienia, które nawet jeśli się zacierają, to żyją w tych małych rytuałach, w rzeczach. Wplątują nam się w życie...

Dlaczego o tym tutaj piszę? Bo zdjęcia są jak ta jajecznica. To coś więcej niż wypadkowa barwy, kadru, naszej mimiki. To są nasze wspomnienia. Dlatego są tak ważne.

Pomyślałam o tym wszystkim, bo napisała do mnie ostatnio znajoma, opowiadając o swoim bardzo złym doświadczeniu na sesji u pewnego fotografa. Bo był arogancki i niemiły. Zdjęcia obiektywnie są ok, ale oni patrząc na nie...
Dlatego tak ważne jest zbudowanie na sesji pozytywnej atmosfery. Drodzy fotografowie - budujemy PRZEŻYCIE - nie tylko robimy zdjęcia. To doświadczenie wbuduje się w album razem z kadrami, barwami... I niech te zdjęcia będą dla naszych klientów jak ta jajecznica...


poniedziałek, 23 lipca 2012

62 {Mamusiowo}

Musicie mi wybaczyć, że dzisiaj znowu mniej fotograficznie, a bardziej refleksyjnie i życiowo. Wszak jednak tak samo jak fotografem - jestem mamą. I te dwie role nie mogą bez siebie istnieć. Przynajmniej u mnie...





Bo cała przygoda z aparatem zaczęła się od przygody zwanej macierzyństwem. Bo człowiek patrzy na te piąstki różowe, usteczka jak serduszka, powieki zamknięte i senne, pod którymi widać przeplata się milion myśli... Patrzy i wie, że to zaraz minie. Już za chwilkę, jak ze snu, przetrzemy oczy ze zdziwienia, że oto mała istotka już chodzi. Już mówi. Już puszcza bańki mydlane. Włosy obcięła samodzielnie (na jeża, bo jak coś robić to porządnie!)... Czas mija nie pytając nas o zgodę...

Fotografia okazała się być dla mnie magicznym lekarstwem na to przemijanie. Daje mi patent na wzruszenia i wspomnienia (bo pamięć mam okropną)...

Więc bez macierzyństwa nie byłoby fotografii...
I bez macierzyństwa nie miałabym chyba tego morza cierpliwości, która często tak zadziwia moich klientów... Że dzieci utulę, pocieszę, biedronkę w trawie znajdziemy, ślimaki gruszkami nakarmimy... Bo wspomnienia i wzruszenia nie mogą powstawać w pośpiechu...

niedziela, 22 lipca 2012

61 {Jak?}

Przyznam Wam się do pewnej rozterki fotograficznej. Muszę pogodzić dwie rozbieżne tendencje, dwa nurty, które chodzą mi po głowie i chcą się z niej wydostać z postaci zdjęć.

Od zawsze fotografia pasjonowała mnie jako możliwość tworzenia kompozycji z barw, ostrości, nieostrości... Bardziej traktowałam ją jako element estetyczny. Ostatnio jednak ciągnie mnie do tworzenia wieloplanów, do pokazywania interakcji między ludźmi, staram się patrzeć szerzej...

Poniżej dwa przykłady - to samo miejsce, moment odległy może o jakieś 20 minut.
A jaka fotografia bardziej Wam się podoba? Na co zwracacie uwagę i kładziecie nacisk robiąc/oglądając zdjęcia? Jestem bardzo ciekawa Waszych przemyśleń na ten temat...



PS. Tak naprawdę na szczęście robiąc obszerny materiał nie muszę wybierać. Zdjęcia takie jak widać nie są wobec siebie konkurencyjne, a raczej uzupełniają się :)

wtorek, 17 lipca 2012

60 {Szaleńczo}

Sezon trwa kochani! Pracuję po 14h na dobę, albo więcej, ale kto by to liczył :) Standardem jest, że w takim okresie poświęcam się temu co robić powinnam, odkładając w czasie to co może bym chciała, ale tak tylko dla siebie, tak zupełnie niepotrzebnie...

I w tym oto miejscu nadeszła mi na pomoc (los ją celowo do mnie zesłał, bo ja nie wierzę przecież w przypadki!) blond Anielica. Już miałam ją odesłać do czyśćca "na potem", ale błękit jej oczu stopił moje serce i stwierdziłam "a niech to!"

W końcu jak robi się milion rzeczy na raz to ta jedna więcej nie zrobi wielkiej różnicy prawda? I tak oto spotkałyśmy się na sesji. Krótkiej, pospiesznej ale cudownej. Myślę, że na maksa wycisnęłyśmy z tej godzinki i z tego miejsca. A zdjęcia są tak różne, jakbyśmy robiły je przez tydzień.

Amelio - dziękuję!



Modelka: Amelia Inna