wtorek, 30 października 2012

67 {Przemijanie}

Wczoraj miałam kiepski dzień. A to rzadko się u mnie spotyka. Nawet kiedy jest pod górkę, stwierdzam, że to będzie fajny spacerek ;) Jak to moja babcia twierdzi - opluj mnie a pomyślę, że deszczyk pada :D

Ale dzień wczorajszy mnie dobił. Dzieci chore, ja bezsilna... Takie momenty nie są sympatyczne. Aby ochłonąć z tych złych emocji, bo przecież nie ma ich co kumulować - poszłam na łąkę na spacer. W życiu tak rano bym tam nie zawędrowała - bo uwierzcie, że chociaż jestem maniakiem fotograficznym, to jakoś nie kręci mnie poranne sunięcie przez zimne i zamglone łąki... Raczej jestem typem piecucha, co widoki podziwia przez okno, z cieplutkiej kanapy, z nogami owiniętymi kocem, trzymając filiżankę kawy, lub herbaty z cytryną i imbirem.

Ale poszłam.
I zaraz zgubiły się w tych chwastach moje złe emocje. BO jak tu nie podziwiać tych diamentów, skrzących się w słońcu? Tego w oczy rzucającego się świata uczuć i emocji... Bo patrząc na świat przyrody od razu widziałam.... O, tu miłość się czai, przytuleni tak do siebie, drżący w tym chłodzie...







A tu świat młodości i starości... Przypomina nam o przemijaniu...




I tak sobie pomyślałam - gdyby nie te emocje, które mnie na łąkę wypędziły, miałabym kilka mniej pięknych obrazów pod powiekami i przemyśleń w głowie... Więc jak zawsze w życiu bywa - patrz uważnie, a dostrzeżesz sens...